Recepcja i gabinet w kancelarii prawnej w Katowicach
Sytuacja
Piętro biurowca w centrum Katowic, które wynajęła kancelaria prawna przenosząca się z mniejszego lokalu. Zlecenie obejmowało ladę recepcyjną przy wejściu i gabinet jednego ze wspólników: biurko, szafy na akta i niską zabudowę pod oknem na dokumenty bieżących spraw.
Termin przeprowadzki wynikał z końca umowy najmu poprzedniego lokalu. Harmonogram produkcji i montażu układaliśmy więc wstecz, od tej daty.
Wyzwanie
Biurowiec miał już wykończone ściany i sufit podwieszany. Nowe gniazda sieciowe i elektryczne w miejscach wskazanych przez kancelarię oznaczałyby kucie bruzd i malowanie całego piętra od nowa. Klient chciał tego uniknąć, ale nie zgadzał się też na listwy kablowe na podłodze i ścianach, typowe dla szybkich aranżacji biur.
Do tego dochodziła poufność. W gabinecie i przy ladzie codziennie leżą dokumenty klientów, więc szafy i szuflady musiały zamykać się jednym kluczem, bez skrytek, w których ktoś mógłby zostawić otwartą teczkę.
Rozwiązanie
Zamiast kuć ściany, poprowadziliśmy okablowanie wewnątrz mebli. Lada recepcyjna ma podwójne dno z kanałem na przewody zasilające i sieciowe. Kanał biegnie od punktu przyłączeniowego w podłodze technicznej do gniazd w blacie przy stanowisku recepcji, a osobny kanał prowadzi do ładowarki telefonu dla gości.
Biurko w gabinecie ma perforowany panel tylny, za którym schowaliśmy listwę zasilającą i router. Przewody do monitorów i lampy biegną wewnątrz jednej z nóg biurka.
Szafy na akta mają zamki centralne i przegrody pod segregatory A4. Niską zabudowę pod oknem połączyliśmy z parapetem w jedną linię, bez przerwy na grzejnik. Punkt przyłączeniowy w podłodze technicznej uzgodniliśmy z administracją budynku już przy pomiarze, żeby nie kolidował z instalacją przeciwpożarową pod tą częścią posadzki.
Efekt
Recepcja i gabinet powstały w osiem tygodni, bez kucia ścian i bez utrudnień dla innych najemców budynku. Przy odbiorze sprawdziliśmy pod obciążeniem wszystkie gniazda w kanałach kablowych.
Po dwóch tygodniach klient potwierdził, że nikt z zespołu nie musiał dociągać kabla po podłodze, a to był jeden z warunków ustalonych przy pomiarze. Zamek centralny przydaje się też pod koniec dnia: jedna osoba zamyka cały rząd szaf i nie musi sprawdzać każdej szuflady.